Tak, kwaśne winogrona. I nie potrzeba mi nawet słodkich cytryn... Zakazany owoc okazał się niezdatnym do spożycia. To było krótkie zauroczenie...
Od 23 godzin jestem na nogach. Po audycji i dwóch imprezach. To była długa sobota... Chyba za długa. Ale ta impreza po prostu musiała się odbyć. Impreza-nie-wiadomo-gdzie. Impreza dorosłych niedojrzałych chłopców. Działo się. Bieszczady i siniaki. Filozofia "nie oczekuj niczego". Remember me lover. Zapamiętam na pewno. Wystarczy chwila żeby przejrzeć na oczy. I nawet dwie butelki radzieckiego szampana nie pomogły... Może wyglądam na głupią, ale nie jestem naiwna... Cóż, ludzie są tylko ludźmi... Rozczarowanie.
Nad ranem bezczelność ludzi zaczyna nie mieć granic, nad ranem zabawa jest okrutna.
Chyba rock'n'roll umarł. We mnie. Na pewno. Na jakiś czas...?
Nie rozumiem... TO nie jest moje życie. A jakie jest?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz