wtorek, 26 kwietnia 2011

Czas przecieka mi przez palce. Święta w domu. W zasadzie nie mam po co wracać i nie wiem, jak długo zostanę...  Szukam pracy - od teraz - na wakacje albo na dłużej, tylko sama nie wiem do końca, co chciałabym robić... Przeglądam beznamiętnie ogłoszenia na gumtree i czasem wyślę nawet w odpowiedzi jakieś CV. Czekam. Czekam aż wymarzona (czyli jaka?) praca mi spadnie z nieba... I mieszkanie. I ułoży mi się życie...
Jak mam wziąć się w garść? Jak ustalić cele?
Wiem, że chcę pracować w fajnym zespole, nie chcę się nudzić w pracy, ale też nie jakoś nieziemsko męczyć, chcę zarabiać ponad 1500zł netto miesięcznie i mieć trochę wolnego czasu dla siebie.

Ooo... właśnie dostałam telefon w sprawie pracy i wracam jutro do Warszawy...

niedziela, 10 kwietnia 2011

...I need to...

I need to fresh my mind... to move on, to take off... 

Sama nie do końca wiem, co czuję... I przede wszystkim nie rozumiem. Ale uczuć chyba nie trzeba rozumieć? Tylko boję się, że znów popełniam błąd. Że lepiej zrobić coś i żałować, że się to zrobiło, niż nie zrobić i żałować, że się nie zrobiło... Wtedy przynajmniej mogłabym powiedzieć, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Ale chyba chcę się poddać, chcę odpuścić... Chcę? Bo nie rozumiem... To wszystko staje się takie niezrozumiałe, takie zagmatwane... Nie mam pojęcia skąd wynikają moje uczucia... tym bardziej, że wydaje mi się, że to wszystko i tak nie ma sensu żadnego... We have no sense, no sense...
Nie rozumiem. I boję się, że popełnię błąd. Że przegram. A przecież nie o wygrywanie tu chodzi...  

* * * 
jestem między uwierzyć 
a zapomnieć

jak bohaterka 
kiepskiego filmu 

sama siebie podglądam
przez dziurkę od klucza
i kpię

nakręca mnie paradoks
rzeczywistości
malowany przez wyobraźnię

już późno
na ekranie kolorowe paski 
pora wyłączyć odbiornik

czy to już koniec
transmisji? 
(16.02.2008)

Wiersz napisany 3 lata temu, a mam wrażenie, że pasuje jak ulał...
Odnajduję się również w podmiocie lirycznym "Opowieści dla przyjaciela" Poświatowskiej. Żyję jej rozterkami, porównuję je do swoich. Wzruszam się i przeżywam, czuję się trochę Nią.

Dziś uświadomiłam sobie kolejną rzecz. W myślach oskarżałam ludzi, że nic nie robią... A ja co robię?! Nic. Czekam aż mi spadnie manna z nieba. Jak mam dostać coś, czego pragnę, jeśli sama o to nie zabiegam? Pora wziąć życie w swoje ręce.

wtorek, 5 kwietnia 2011

...dialogical self

Uświadomiłam sobie dziś, że jestem dla kogoś terapistą i pomagam uwewnętrznić tej osobie pozycję akceptującą... W ogóle chyba jestem pierwszą osobą, która w pełni ją akceptuję. Ale to nie było łatwe - musiałam do tego dojrzeć.
Swoją drogą, to przerażające, w jaki sposób ludzie się traktują... Jak rodzice traktują własne dzieci... Mówię to na podstawie Toksycznych rodziców Susan Forward oraz studiów przypadków chorych na zaburzenia odżywiania. Jak można być tak ślepym i tak ranić?! Ale z drugiej strony, czasem tak łatwo popełnia się błędy... Czasem czyjeś jedno złe słowo potrafi być piętnem na całe życie...

Będę bardziej uważna w kontaktach z ludźmi i bardziej wyrozumiała. Będę przepraszać za swoje błędy. Będę mówić ludziom miłe rzeczy.
Zmieniamy świat na lepsze.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Opowieść dla przyjaciela

"Będę mówić, przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem, milczenie nie wyjaśnia nic. A ja usiłuję wciąż na nowo wyjaśnić sobie i tobie, że to, co uczyniłam, nie było zdradą. Nawet wtedy, gdy zapragnęłam umrzeć, nie popełniłam zdrady i nie zawiodłam twojej wiary we mnie. I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu będę się bronić słowami.

Chcę ci przypomnieć siebie taką, jaką byłam poprzez te wszystkie lata, które mijały nam wspólnie, dni - podczas których nasze myśli płynęły równolegle świadome swej bliskości; wystarczyło napisać list, wyciągnąć rękę, żeby napotkać twoje słowa, twój przyjazny gest."
 — Halina Poświatowska

...out of myself...

Będę pogodna.
Będę pozytywna.

Będę.

Chcę być...
Chcę poczuć, że żyję.