wtorek, 10 maja 2011

...crazy...

Zajebisty łikend ze spontanicznym 24-godzinnym Wrocławiem...! :D
Szusowanie polskimi drogami czarnym czinkłaczento, śpiewając i tańcząc niczym podróżnicy w amerykańskich teledyskach. A za nami uno...
Świetlny miecz. Pikachu-j. I lilak o północy. I Fisz nad ranem.


Wrocław jest ciepły, słoneczny. Śliczne kamieniczki pochylają się nad przechodniami, łypiąc oknami. I krasnale. Krasnal, który schronił się przed słońcem w kapelusz i okulary. Woda chłodzi rozgrzane dłonie i zagłusza swym szumem odgłosy miasta. Majowy Wrocław.
 
    *   *   *
I tak jak przewidywałam. Minęło i śmieję się z tego... ;)

1 komentarz:

  1. Rozwiń to i napisz jakiś utwór literacki w stylu Apollinaire'a. Jest potencjał ;)

    OdpowiedzUsuń