"Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz".
Uwierzyłam. Uwierzyłam i w tym jest cały ból. Bo on chyba nie wierzy. Powolutku. Małymi kroczkami. Aż brakuje magii. Co prawda ja nigdy nie wierzyłam w magię. Magia jest tylko w głowie, w mojej jej nigdy nie było i nie będzie. A może...? Bo przecież zawsze mogłoby być inaczej, lepiej... Czyżby? A może to tylko ułuda?
To jest coś więcej niż magia. Nie chcę się zastanawiać, myśleć, co będzie później, za tydzień, za miesiąc, za rok. Myślę tu i teraz. I chcę.
Skąd te wątpliwości? Miłość nie pozostawia miejsca na wątpliwości.
OdpowiedzUsuńMagia? A może każdy na swój sposób przeżywa takie rzeczy? Dla jednego jest magia, dla kogoś innego magia nie istnieje.
Z przemyśleń moich wynika, że warunki szczęśliwego związku są następujące:
- wspólne poglądy na kluczowe tematy (religia, seks, dzieci, sens życia etc.)
- wspólne cele - wspólna wizja przyszłości,
- dopasowanie w łóżku (dobry tudzież zajebisty seks),
- umiejętność rozwiązywania konfliktów,
- wzajemne zrozumienie.
A jeśli do tego jest "magia" to ja nie mam pytań :)
Nie wiem, czy to są wątpliwości... Po prostu nie chcę dać sobie za bardzo odpłynąć w marzenia, boję się. Boję się bolesnego rozczarowania...
OdpowiedzUsuńTo nie odpływaj w marzenia tylko ciesz się z tego, co jest :)
UsuńPoza tym, teoretycznie nigdy nie będziesz mieć pewności, że się nie rozczarujesz. To normalne. Trzeba się zdobyć na odwagę i podjąć to ryzyko :)
Chociaż z obecnego doświadczenia wiem, że jeśli spotykasz właściwego faceta to po prostu wiesz, że to jest ten facet, z którym chcesz spędzić resztę swojego życia, urodzić mu dzieci i kochać go w zdrowiu i chorobie :)