So familiar and overwhelmingly warm
This one, this form I hold now.
Embracing you, this reality here,
This one, this form I hold now, so
Wide eyed and hopeful.
Wide eyed and hopefully wild.
We barely remember what came before this precious moment,
Choosing to be here right now. Hold on, stay inside...
This body holding me, reminding me that I am not alone in
This body makes me feel eternal. All this pain is an illusion.
Te słowa doskonale opisują to, jak się czuję. Obezwładniające i zupełnie niezrozumiałe uczucie pełni, pewności, bezpieczeństwa. Czy to jeszcze romantyczność czy już naiwność?! Ile mogą żyć dawne uczucia? A może to przeznaczenie? Coś wewnątrz mnie, podświadomość jest święcie przekonana, że znalazłam to, czego szukałam. Ale jak?! Skąd?! Jak można mieć tak bezczelną pewność, przeczucie, że TO było, jest i trwa? Że zostało zakopane na 3-4 lata, a teraz wyrasta, kiełkuje. Po kilku rozmowach, po ożywieniu wspomnień, masy dobrych wspomnień. Skąd to poczucie, że to się może udać, zanim jeszcze ktokolwiek pomyślał nawet, że to mogłoby istnieć... no skąd?! Ale jest, czuję kompletną błogość, jakby wszystko raz na zawsze było przesądzone, z góry ustalone, jakbym już to widziała, wyśniła, przeżyła w innym życiu. I spokój. Stan, który mi mówi, że mamy czas, mamy dla siebie całą wieczność...
Niepojęte. Nieopisane. Niezrozumiałe. Nie do pomyślenia. A jednak.
Słowa na "m" boję się użyć nawet w myślach.
Ale śnisz mi się. Myślisz mi się. Nie poradzę.
I całego tego bałaganu dopełnia wiedza, że... ja Tobie też...
Jak w TO uwierzyć?